Pan lodowego ogrodu

Będąc po przesłuchaniu trzech pierwszych tomów audiobooka „Pan lodowego ogrodu” autorstwa Jarosława Grzędowicza jestem pod ogromnym wrażeniem kierunku jaki obrała polska fantastyka. Chciałoby się, aby wszystkie książki wciągały tak mocno intrygującą fabułą. Fabułą która stale wzbudza pragnienie poznania kolejnych wersów do takiego stopnia, że słuchając audiobooka zatracasz się w fabule na całą noc. Czytaj dalej Pan lodowego ogrodu

Jazda konno

jazda konno

Początek lipca, a ja jeszcze nigdzie nie wyjechałem nad wodę, ani nic, tylko siedzę przed komputerem – więc zacząłem myśleć co by tu wykombinować, aby urozmaicić sobie wolny czas. I nagle przyszła mi myśl do głowy „a może by pojeździć konno?”. Czytaj dalej Jazda konno

Skutki uboczne marketingu

Ostatnia rozmowa z kimś kogo jeszcze 2 lata temu uważałem za przyjaciela zmusiła mnie do głębokich refleksji. Otóż kilka lat temu gdy uczyłem się technik skutecznego marketingu, doszedłem do wniosku, że jest to fajne narzędzie do nakłaniania nie tylko klientów do zakupu, ale także np. znajomych do swoich błahych celów. Czy aby na pewno? Czytaj dalej Skutki uboczne marketingu

Przypadek, czy przeznaczenie?

To, że ostatnio skusiłem się na najnowszą rewelacyjną podkładkę chłodzącą ZALMAN NC3000S do laptopa z której jestem mega zadowolony wyblakło wobec dzisiejszych zakupów. Z niechęcią szwendając się po Focusie i testując moje nowe Walki Ecco Bioma, tak tylko oglądałem z nudów ciuchy w efekcie czego wyszedłem z kilkunastoma torbami rzeczy które ciężko mi by było teraz wyliczyć, ale nie o tym mowa. Czytaj dalej Przypadek, czy przeznaczenie?

Big Air w snowparku Sabat

Odkąd zacząłem dobrze jeździć i fajnie skakać na snowboardzie miałem chrapkę na potrenowanie skoków i tricków na prawdziwej profesjonalnej skoczni Big Air. Biorąc pod uwagę iż tuż obok mnie (w odległości 100km) zbudowano profesjonalny snowpark w Sabacie zdecydowałem się na jego odwiedzenie w pierwszy możliwy termin po jego otwarciu. Czytaj dalej Big Air w snowparku Sabat

Po powrocie z Karpacza

Wróciłem właśnie z 3-dniowowego wypadu do Karpacza. Zjazd ze Śnieżki uniemożliwiały chmury które unosiły się od około 1000 m.n.p.m. sprawiając, że widoczność już na samej Kopie była na kilka, kilkanaście metrów. Dlatego razem z koleżanką łoiliśmy Kopę z każdej strony bawiąc się jak dzieci i rozjeżdżając leśne szlaki, gdzie zimowa atmosfera, ciągle padający śnieg nadawały niepowtarzalnego klimatu. Tym samym inauguracja sezonu zakończona pomyślnie radosną jazdą po świeżym głębokim puchu. Było to trochę męczące, bo wyciągi na samą górę z powodu silnego wiatru powyłączane z ruchu, dlatego musieliśmy wchodzić z buta, ale było warto… . Na następny weekend już planuję freeride po Pilsku z teamem Summit Snowboard Squad. Będzie się działo!